Bakuchiol w ciąży. Dlaczego pytasz o niego, a nie o swoje perfumy

Bakuchiol w ciąży. Dlaczego pytasz o niego, a nie o swoje perfumy

Dostaję to pytanie kilka razy w tygodniu. „Czy w ciąży można?" Zawsze o bakuchiol. Nigdy o nic innego.

Odpowiem, ale najpierw pokażę Ci, jak ta lista powstaje.

Retinol

Ograniczony przepisami. Rozporządzenie kosmetyczne podaje maksymalne stężenia, bo to pochodna witaminy A, a o witaminie A w ciąży wiadomo dużo. Unikanie retinolu w ciąży ma podstawę. Tu nie ma dyskusji.

Bakuchiol

Nie ma żadnego wpisu. Nie ma limitu, nie ma ostrzeżenia, nie ma załącznika. Nie dlatego, że ktoś zapomniał, nie ma po co. To nie retinoid i nie ma nic wspólnego z witaminą A. Cząsteczka z zupełnie innej rodziny.

A jednak pytasz właśnie o niego. Wiem dlaczego: bo na opakowaniu stoi obok słowa „retinol". Sama to piszę: „działa jak retinol, bez retinolu". Sąsiedztwo w jednym zdaniu wystarczyło, żeby przeszedł na listę rzeczy do sprawdzenia.

Teraz spójrz na swoją toaletkę

Piżma syntetyczne, galaksolid i tonalid, są w większości perfum, dezodorantów i płynów do prania na rynku. O nich badania są. Wykrywano je w ludzkiej tkance tłuszczowej i w mleku matki. Piżmo ksylenowe trafiło na listę substancji wzbudzających szczególnie duże obawy w REACH.

Nie mówię, że są groźne w ciąży, bo tego nikt nie ustalił. Mówię, że tu przynajmniej jest o czym rozmawiać.

I sprawa jest świeższa, niż myślisz. W marcu 2026 Komitet do spraw Oceny Ryzyka przy ECHA wydał opinię, w której potwierdził klasyfikację galaksolidu jako szkodliwego dla rozrodczości kategorii 1B. Po takiej klasyfikacji zakaz stosowania w kosmetykach jest oczekiwany. Bez pośpiechu w wyciąganiu wniosków: od propozycji do sfinalizowania mija zwykle kilka lat, a branża złożyła uwagi przeciwko tej klasyfikacji.

I nikt nie rozmawia. Żadna ekspedientka nie zapyta ciężarnej, czy wie, czym się pryska. Żaden ginekolog nie każe odstawić perfum. Nikt nie pisze o tym postów.

Czy galaksolid może się ukryć pod słowem „parfum"?

Powyżej pewnej ilości nie może. Musi stać z nazwy, obok „parfum", jako Hexamethylindanopyran. Próg to 10 ppm w produktach, które zostają na skórze, i 100 ppm w spłukiwanych. Poniżej progu chowa się pod „parfum" jak wszystko inne, a górnego limitu stężenia nie ma żadnego.

Ale jest haczyk i to on jest tu najciekawszy. Ten obowiązek dopiero wchodzi. To ta sama nowelizacja, która rozszerza listę alergenów zapachowych, a produkty wprowadzone do obrotu wcześniej mogą zostawać na półkach ze starą etykietą jeszcze przez dwa lata.

Czyli jeśli weźmiesz żel pod prysznic kupiony pół roku temu i nie znajdziesz tam galaksolidu, to niczego nie dowodzi. Może go nie być, a może być schowany pod „parfum" całkowicie legalnie. Sprawdzaj to, co kupujesz od teraz.

I to jest sedno całej tej historii. Etykieta nie mówi całej prawdy nie dlatego, że ktoś kłamie, tylko dlatego, że przepisy dopiero doganiają to, co od dawna jest w butelkach.

Więc pytanie nie brzmi „czy ten składnik jest bezpieczny"

Pytanie brzmi: kto zdecydował, o które składniki wypada zapytać.

Zwykle decyduje to, czy nazwa jest rozpoznawalna i czy ktoś zrobił z niej temat. Retinol? Tak. Bakuchiol? Nie, ale stoi w tym samym zdaniu. Piżmo? Nie, bo do niedawna nie stało na etykiecie pod nazwą, którą umiałabyś wyszukać.

Co do mojego serum

Ma ocenę bezpieczeństwa wykonaną przez asesora i zgłoszenie w CPNP, tak jak każdy krem z drogerii. Asesor wpisał jedno ograniczenie: powyżej 3. roku życia. Ani słowa o ciąży, ani o karmieniu.

I żeby nie było niedomówień co do tej trójki: ocena bezpieczeństwa zawsze rozpatruje dzieci poniżej trzeciego roku życia osobno. Ich skóra jest cieńsza, a powierzchnia ciała w stosunku do masy większa, więc przelicza się dla nich wszystko od nowa. Taki zapis jest w każdej ocenie standardem, nie ostrzeżeniem, i nie ma nic wspólnego z ciążą.

Chcesz zobaczyć dokument? Napisz na irys@blueirys.pl, odeślę. Zamazuję tylko samą formułę.

I co do moich perfum

Bo to byłby zbyt wygodny moment, żeby milczeć. Robię je z surowców, przy których w aromaterapii są zapisy, i pokażę Ci na nich tę samą metodę, którą zastosowałam wyżej do bakuchiolu.

Goździk. Ma zapis, ale nie o ciążę. Chodzi o eugenol, który uczula kontaktowo, i dlatego maksimum na skórę to 0,5%. To pytanie o alergię, nie o dziecko. Kto ma uczulenie na eugenol, ten wie o tym od dentysty.

Mirra. Tu zapis o ciąży jest i nie będę udawać, że go nie ma. Powstał, bo dwa składniki mirry hamują powstawanie nowych naczyń krwionośnych. Ale reguła nie mówi „mirra odpada", tylko „olejek, w którym tych składników jest ponad 10%, odpada". A ich zawartość zmienia się z partii na partię, w jednych analizach spada do kilku procent. Odpowiedź jest w wynikach badania konkretnej partii, nie na liście.

Do tego drobna sprawa skali. Badania, z których to wzięto, prowadzono na zwierzętach, doustnie, przy dawkach, które nawet autorzy tych list opisują jako skrajnie wysokie. Dwa psiknięcia na nadgarstek to inna liczba i inna droga.

Nie zamienię jednej listy bez podstaw na drugą listę bez podstaw. Przy każdym zapachu, który wypuszczę, powiem, co jest w środku i skąd wiem, że tyle można. Jeśli kiedyś wyjdzie mi, że nie można, napiszę to na butelce, nie w regulaminie ósmą czcionką.

Poczytaj i oceń sama

Nie musisz wierzyć mi na słowo. To są źródła, z których korzystałam. Wejdź, przeczytaj i wyciągnij własny wniosek.