Każdy dobry olejek do twarzy ma swoją bazę, czyli składnik, który stanowi jego większość i decyduje o tym, jak się rozprowadza, wchłania i pracuje na skórze. W moim serum tą bazą jest olej z kamelii. I nie jest to przypadek, bo to jeden z najstarszych i najlepiej sprawdzonych olejów pielęgnacyjnych, jakie zna kosmetyka. Opowiem Ci, czym właściwie jest, co naprawdę robi na skórę, komu się przyda i jaką ma jedną wadę, o której warto wiedzieć.

Czym jest olej z kamelii
Olej z kamelii tłoczy się mechanicznie, bez rozpuszczalników, z nasion wiecznie zielonego krzewu pochodzącego z Azji Wschodniej. Ten, którego używam, pochodzi z kamelii japońskiej (Camellia japonica), po japońsku tsubaki, tej samej, którą w Japonii od stuleci wciera się w skórę i we włosy. Ma jasnożółty kolor, lekką konsystencję i niemal neutralny zapach. Jest nierafinowany, czyli po wyjściu spod prasy nikt go nie odbarwiał ani nie odwaniał. Dzięki temu zostaje w nim wszystko, o czym piszę niżej.
W Japonii tsubaki nie jest niszą. Na wyspie Izu Oshima olej z kamelii japońskiej tłoczy się od pokoleń, a przez stulecia był tym, czym gejsze i zapaśnicy sumo wygładzali włosy. Do dziś sprzedaje się go tam w małych tłoczniach, tak jak u nas oliwę z pierwszego tłoczenia.
Trzy kamelie, które chodzą pod jedną nazwą
Tu robi się ciekawie, bo pod hasłem „olej z kamelii” kryją się trzy różne rośliny, a mało kto je rozdziela.
- Camellia japonica, po japońsku tsubaki. Tłoczona w Japonii od stuleci, na skórę i na włosy. To z jej nasion pochodzi olej w moim serum.
- Camellia oleifera, kamelia olejodajna. Gatunek uprawiany w Chinach właśnie po to, żeby dawać olej. Profil kwasów tłuszczowych ma niemal identyczny i to on najczęściej trafia do kosmetyków jako „olej z kamelii”.
- Camellia sinensis, krzew herbaciany. Ten od liści na herbatę. Olej z jego nasion to jeszcze co innego.
Po angielsku dwa pierwsze bywają nazywane tak samo, camellia oil albo tea seed oil, a słowo tsubaki funkcjonuje w kosmetyce jako nazwa handlowa dla jednego i drugiego. Stąd bierze się całe zamieszanie, także w polskich opisach. Kupując „olej tsubaki”, najczęściej dostajesz oleiferę.
U mnie tsubaki znaczy tsubaki. W składzie Serum Piwonia stoi Camellia japonica i dokładnie to jest w butelce. Nie nazwa handlowa dołożona do tańszego gatunku.
Czy ta różnica cokolwiek znaczy dla skóry? Prawie nic i nie będę Ci wmawiać, że znaczy. Oba oleje mają ten sam wysoki udział kwasu oleinowego, tę samą lekkość i tak samo szybko wsiąkają. Znaczenie ma co innego i o to warto pytać, kupując jakikolwiek olej. Czy jest tłoczony mechanicznie, bez rozpuszczalników. Czy jest nierafinowany. Jak świeża jest partia. Nazwa gatunku mówi, z czego olej jest zrobiony, a nie ile jest wart. Ja podaję gatunek wprost, bo skład to jedyne miejsce w opisie, w którym nazwy handlowe nie mają czego szukać.
Dlaczego działa, czyli skład
Siła tego oleju leży w profilu kwasów tłuszczowych. Około 80% stanowi kwas oleinowy (omega-9), jednonienasycony kwas o budowie zbliżonej do ludzkiego sebum. Dzięki temu olej dobrze wnika w skórę, nie zostaje tłustym filmem na powierzchni i pomaga uzupełnić lipidy, których skórze brakuje. Poza tym olej z kamelii ma jeszcze kilka cennych rzeczy.
- Roślinny skwalen, lipid naturalnie obecny w skórze, wspiera nawilżenie i ogranicza ucieczkę wody.
- Witaminę E (tokoferole) i polifenole, przeciwutleniacze, które neutralizują wolne rodniki odpowiedzialne za przyspieszone starzenie.
- Fitosterole, które wspierają barierę i komfort skóry.
Ważna rzecz dla cery skłonnej do niedoskonałości. Mimo wysokiego udziału kwasu oleinowego olej tsubaki jest lekki, szybko wsiąka i ma rating komedogenności 0, czyli najniższy możliwy. Sensorycznie jest wręcz „suchy”, znika ze skóry w kilkanaście sekund. Sama skala komedogenności ma zresztą spore ograniczenia, o czym piszę osobno w tekście o tym, czy olej zatyka pory.
Co realnie robi na skórę
To przede wszystkim emolient. Zmiękcza, wygładza i pomaga zatrzymać wodę w skórze, ograniczając jej ucieczkę (TEWL).
Poza tym olej tsubaki jest jednym z lepiej przebadanych olejów roślinnych i to, co z tych badań wychodzi, układa się w trzy rzeczy.
- Wycisza stan zapalny. W oleju z kamelii japońskiej zidentyfikowano 29 związków o działaniu przeciwzapalnym, między innymi witaminę E, skwalan i lupeol. Mechanizm polega na obniżaniu ekspresji iNOS i COX-2, czyli enzymów, które napędzają reakcję zapalną w skórze.
- Pracuje przy kolagenie. Hamuje metaloproteinazę MMP-1, enzym rozkładający kolagen, i indukuje syntezę prokolagenu typu I. To obserwacje z badań laboratoryjnych, nie z dużych prób klinicznych, i tak trzeba je czytać.
- Nawilża mierzalnie. Metoda, bo warto ją znać: badanie kliniczne z placebo, żel-krem z 5% olejem tsubaki, pomiar nawilżenia godzinę po aplikacji. Wynik to plus 14,4% względem placebo. Do tego zmniejszenie TEWL, czyli przeznaskórkowej utraty wody. Podaję stężenie z badania, żeby było uczciwie, bo w moim serum tego oleju jest 31,46%, nie 5%.
Piszę o tym spokojnie, bo to nie jest składnik, który „cofa zmarszczki”. To bardzo dobry, dobrze tolerowany olej bazowy, który pielęgnuje skórę i nadaje formule charakter, i tak właśnie warto o nim myśleć.
Czy olej nawilża? Nie. I to jest dobra wiadomość
To jedno z najczęstszych nieporozumień w pielęgnacji. Nawilża woda, nie olej. W oleju nie ma ani kropli wody, więc sam z siebie nie doda jej skórze. Robi coś innego i często ważniejszego: pilnuje tej wody, którą skóra już ma.
Skóra cały czas oddaje wodę do otoczenia, to zjawisko nazywa się TEWL, przeznaskórkowa utrata wody. Zdrowa bariera lipidowa działa jak uszczelka i tę ucieczkę spowalnia. Kiedy bariera jest osłabiona, przez wiatr, mróz, kwasy, retinoidy albo zwykłe przesuszenie po lecie, uszczelka przecieka. Skóra ciągnie po myciu nie dlatego, że brakuje jej kremu, tylko dlatego, że nie umie utrzymać wody.
Olej tsubaki dokłada tu dwie rzeczy naraz. Kwas oleinowy i skwalen wnikają między komórki naskórka i uzupełniają to, czego w barierze brakuje, a wierzchnia warstwa oleju spowalnia parowanie. Stąd to uczucie, że skóra jest miękka i „pełna” już następnego ranka, zanim jeszcze cokolwiek zdąży zadziałać na zmarszczki.
Dlatego olej nakłada się na wilgotną skórę. Spryskaj twarz hydrolatem albo tonikiem i dopiero wtedy wklep krople. Woda jest nawilżeniem, olej jest wieczkiem. Na suchą skórę nałożony olej też zadziała, ale zamknie mniej, bo nie ma czego zamykać.
To jest też cała odpowiedź na pytanie, dlaczego moje serum nie ma wody. Woda w kosmetyku i tak odparuje, a razem z nią ucieknie część wilgoci ze skóry. Wolę dać skórze wieczko i poprosić Cię o tę jedną sekundę z hydrolatem.
Dla kogo ma największy sens
Dla skóry suchej, dojrzałej i szczególnie okołomenopauzalnej. W okresie zmian hormonalnych skóra bywa cieńsza, bardziej sucha i mniej odporna, a lekki, szybko wchłaniający się olej bogaty w kwas oleinowy daje jej komfort bez obciążania. Sprawdza się też przy cerze wrażliwej, bo działa łagodnie i nie narusza bariery.
Jedna wada, o której warto wiedzieć
Wysoka zawartość kwasu oleinowego to zaleta dla skóry, ale i słabość samego oleju, bo czyni go wrażliwym na utlenianie. Olej z kamelii ma stosunkowo mało własnych tokoferoli, więc bez ochrony szybciej jełczeje. Stąd dwie rzeczy, które w dobrej formule nie są przypadkowe. Ciemne szkło, które odcina światło, i dodatek witaminy E jako naturalnego przeciwutleniacza. To nie ozdoba, tylko warunek, żeby olej został świeży.
Olej tsubaki w Serum Piwonia
W moim Serum Piwonia olej tsubaki jest bazą, składnikiem, na którym stoi cała formuła, 31,46% całego składu. Towarzyszą mu olej z ogórka, olej z opuncji, jojoba, skwalan, 1,8% bakuchiolu, ceramidy i sandałowiec dla naturalnego zapachu. Całość jest bezwodna i olejowa, 100% aktywnych składników, 0 wody. Serum zamykam w ciemnym szkle i dodaję witaminę E, dokładnie z powodu, o którym była mowa wyżej. Jeśli zastanawiasz się nad bakuchiolem i jego rolą w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej, rozwijam to w tekście o tym, czym właściwie jest bakuchiol. O samym sandałowcu i jego santalolach piszę osobno, w tekście o olejku sandałowym na twarz.
Jak stosować
Kilka kropli na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, rano albo wieczorem. Wchłania się szybko i nie zostawia tłustego filmu. Tradycyjnie olej z kamelii nakłada się też na końcówki włosów, żeby je wygładzić, więc jeśli zostanie kropla, nie zmarnuje się.
Najczęstsze pytania
Czy olej z kamelii zatyka pory?
Ma rating komedogenności 0, jest lekki i szybko się wchłania. Więcej o tym, dlaczego sama skala komedogenności niewiele rozstrzyga, w tekście o tym, czy olej zatyka pory.
Czy to jest olej tsubaki?
Tak, i to prawdziwy. Tsubaki to japońska nazwa kamelii japońskiej, Camellia japonica, i właśnie ona jest w moim serum, tłoczona mechanicznie i nierafinowana. Warto o to dopytywać, bo w kosmetyce słowo tsubaki bywa doklejane także do oleju z kamelii olejodajnej.
Czym różni się od oleju z zielonej herbaty?
Gatunkiem. W moim serum jest Camellia japonica, a zielona herbata to Camellia sinensis, czyli inna roślina i inny skład.
Czy nadaje się do cery wrażliwej?
Tak. Działa łagodnie, nie narusza bariery i dobrze znoszą go skóry reagujące na mocniejsze składniki.
Chcesz zobaczyć olej tsubaki w gotowej formule? Serum Piwonia jest bezwodne, na bazie oleju z kamelii japońskiej, z bakuchiolem i ceramidami.
Masz pytanie o skład? Napisz, odpowiadam składnik po składniku.